Kajdanowicza śmierć zawodowa, a TVN24 na moralnym dnie

Opublikowano Listopad 7, 2014 | przez kozak

comment_QyqqUfy2F9FGmyxFJYuJX2W8M2KwrZIp,w400To, że media nie są dziś instytucjami, którym warto bezwzględnie wierzyć – wiadomo od dawna. Oczywiście, wciąż zdarzają się babcie, które naprawdę sądzą, że pod Opolem istnieje jezioro pełne wódki, bo tak napisano w „Fakcie”, ale generalnie nie jest już tak łatwo ogłupiać społeczeństwo jak kiedyś.

Mimo to, TVN24 – ustami Grzegorza Kajdanowicza – dokonał skrajnie bezczelnej próby. Program, w którym przepytywany był Przemysław Wipler, był zamachem na zdrowy rozsądek społeczeństwa, żenującym i naprawdę godnym pogardy teatrzykiem. W historii XXI wieku, chyba nic bardziej kłamliwego nie wyemitowała żadna ze stacji, wliczając te, które zajmują się tematyką UFO. Zanim przejdziemy do dalszej części artykułu, zachęcam do obejrzenia. „Fakty po faktach”. Nazwa powinna brzmieć po prostu – „po faktach”. Pierwszy człon zbędny.

UWAGA, JEŚLI TVN JUŻ TAK BARDZO WSTYDZI SIĘ SWOJEGO PROGRAMU, ŻE GO ZABLOKOWAŁ, TO KLIKNIJ TUTAJ (OBEJRZYSZ).

 

Przychodzi do studia człowiek, którego brutalnie pobiła policja. Mogło się to skończyć na sto różnych sposób, wliczając najgorsze. Mógł uderzyć głową o krawężnik, od bicia pałką mógł mu pęknąć jakiś organ. To nie jest żadne wyolbrzymianie – przy sporym pechu, mógł teraz nie żyć.

No więc przychodzi ten człowiek, pewnie sobie myśli: wreszcie mnie przeproszą, wmawiali, że to ja pobiłem policję, pomawiali, kpili, a tymczasem nagranie pokazało: policja pobiła mnie. Ale nie, nic z tych rzeczy. Najpierw Wipler był ofiarą agresji policji, a teraz niezmiennie jest ofiarą agresji udającego dziennikarza Kajdanowicza. Kajdanowiczowi fakty nie są potrzebne, ale też mu nie przeszkadzają w narracji. Zamiast pokazać, jak chora sadystka oprawia posła pałką, pokazuje, jak ów poseł chodzi po ulicy – to było jego zdaniem w nagraniu najważniejsze. Zamiast porozmawiać z nim o nadużywaniu władzy przez funkcjonariuszy, naskakuje na niego: pijany, bił się, czy to nie wstyd!

Stosując drastyczne porównanie, Wipler mniej więcej tak się bił z policją, jak mała Madzia z Sosnowca biła się ze swoją matką morderczynią.

Bycie pijanym nie jest zakazane. Każdy Polak ma prawo się upić, państwo nawet pobiera podatek wliczony w cenę każdej butelki alkoholu. Natomiast bicie ludzi pałką pod byle pretekstem – jest zakazane jak najbardziej. Kajdanowicz problemu nie widzi. Albo jest sam z siebie głupi, albo mu kazali być głupim. Czyli może sobie wybrać, czy ja jako widz mam go uważać za tumana, czy za prostytutkę. Mam swoje podejrzenia, jak należy go traktować, ale może sam udzieli wiążącej odpowiedzi.

Co za szczęście, że to wszystko się wydarzyło!

Redakcja TVN24 zwyczajnie przegięła. Zbyt dużo ludzi widziało nagranie, zbyt dużo ludzi ma swój rozum i dzisiaj zbyt dużo ludzi poczuło, że należy raz na zawsze (na zawsze!) wyłączyć tę stację. Oglądali popis Kajdanowicza i wzbierała złość. Dostali jasny sygnał: śmiecie, siedzieć cicho, my wiemy lepiej. Pomyślcie sami: jeśli manipulują w tak łatwym do zweryfikowania temacie, tak na chama, tak w żywe oczy, jeśli jadą aż tak po bandzie i śmieją się nam w twarz, to co robią na co dzień w tematach, którymi się nie interesowaliście. Siadacie przed telewizorem, nie macie wiedzy o jakimś zdarzeniu, więc „dziennikarze” tłumaczą. Ale jak im wierzyć po tym, co zrobił Kajdanowicz? Jak poważnie wziąć jakąkolwiek informację przekazaną na antenie TVN24?

Miarka się przebrała. Teraz wielka rola tych, którzy znali sprawę Wiplera i widzieli TVN-owską zagrywkę – muszą wtajemniczyć społeczeństwo. Bo przecież dzisiaj sporo ludzi wróciło po pracy do domów. Nie siedzieli w internecie. Najpierw mieli robotę, potem poszli do sklepu, odebrali dzieci ze szkoły. Wreszcie wieczór – można odsapnąć i sprawdzić, co się wydarzyło. I gdy cały internet huczy, że policja pobiła Wiplera, Kajdanowicz tym swoim ufnym, zmęczonym po całym dniu widzom tłumaczy: pijany Wipler bił się z policją, co za wstyd.

Ta stacja zatruwa mózgi, a tacy jak Kajdanowicz ostatecznie skurwili zawód dziennikarza. I każdego z nas rolą jest, by inni się o tym dowiedzieli. Linkujcie ten program, podawajcie dalej film z całym zdarzeniem, wtajemniczcie pięć osób, które znacie. Niech to będzie tak łańcuszek prawdy. Prawdy, że TVN24 kłamie. Wbrew pozorom – sporo osób o tym nie wie.

Znakomicie, że padło na Wiplera – inteligentnego człowieka, który potrafi poradzić sobie ze stresem i któremu nie przeszkadzają kamery. Przyszedłby ktoś trochę mniej obyty, mniej elokwentny, ale równie niewinny – i taki Kajdanowicz zrobiłby z niego miazgę. A tak – miał być wpierdol, a wyszedł wpierdol w drugą stronę. Tak na nagraniach, jak w studiu. Wipler zrobił z Kajdanowicza durnia, wytarł z nim podłogę, pogrążył, zeszmacił, zjadł i wysrał. Nokaut. Tylko – no właśnie – to był Wipler, gość medialnie przeszkolony. Następnym razem telewizyjny manipulant wyżyje się na jakimś zestresowanym, Bogu ducha winnym człowieku i wtedy wszyscy dadzą wiarę „dziennikarzowi”.

Dlatego – nie można tego oglądać. Nie i już. I trzeba sprawić, by inni też nie oglądali. Ta stacja – jak i Kajdanowicz – powinna obumierać w narastającej samotności. Są jak Amber Gold – zarabiają na kłamstwach i naiwności ludzi.

KRZYSZTOF STANOWSKI

Komentarze


Tagi: , ,



Back to Top ↑