Kołczan prawilności, saszetka parkingowego, atrybut ortalionowego rycerza

Opublikowano Sierpień 11, 2014 | przez Gofrey

Mało jest miejskich gadżetów budzących aż takie kontrowersje. Jasne, na co dzień widzimy jak bojówki iPhone’ów walczą z Androidziarzami, jak zwolennicy konsoli spod znaku X okładają się pięściami z miłośnikami plejstacji, jak syndykat FIFA ściera się z zakonem PES-a. To wszystko jednak w granicach normy, zazwyczaj z przymrużeniem oka i bez większych konsekwencji towarzyskich, a przede wszystkim – z dala od świata mody.

W niej samej też jest wprawdzie sporo elementów wywołujących dyskusje, by przywołać choćby: „czy rurki są pedalskie”, „czy japonki też”, „dekolt w serek – normalność, czy pierwszy krok do pocałowania osoby tej samej płci”. Jasne. Nie ma w ogóle wątpliwości, takie problemy się zdarzają, ba, często wypełniają treścią spotkania znajomych rozprawiających zawzięcie, czy jeden z nich jeszcze mieści się w definicji męskiego ubioru, czy już pozwolił sobie na zbyt wiele ekstrawagancji, by pozwolić mu pić piwo bez soku.

Jest jednak jeden gadżet, który tak naprawdę dzieli świat na połowy, a może nawet ćwiartki. Gadżet, który założony w dowolny sposób momentalnie staje się tematem rozmów, często nawet słownych batalii, w których stawką jest pozycja społeczna w danej grupie. Przedmiot o wielu nazwach – „saszetka parkingowego”, „portfel sprzedawcy dywanów”, „torebka dresowa”, „sakwa”… Wreszcie ta najfajniejsza, najbardziej trafna: „KOŁCZAN PRAWILNOŚCI”.

Chodzi o ten niewielki gadżet.

10517455_297944327043556_3645432856234394687_n

Rzecz, bez której jedni nie wyobrażają sobie odbicia w lustrze (ci zazwyczaj noszą ów przedmiot przewieszony przez ramię, właśnie jako kołczan na strzały prawilności), drudzy pracy (to ci z rynków i bazarów), a trzeci wyjścia w krótkich spodenkach z wątłymi kieszeniami (ci preferują nosić kołczan na pasie).

Czwarta grupa, bodaj najliczniejsza, to ci, którzy ów przedmiot krytykują, wyśmiewają, utożsamiają z przynależnością do pewnej specyficznej subkultury hołdującej przede wszystkim kultowi solarium, siły i wódki za dwa złote w centrum miasta.

Jak naprawdę jest z sakwą? Rozważmy przez moment za i przeciw temu gadżetowi, ujawniając jednocześnie, że jeden z nas bez tej sakwy nie wychodzi w ogóle z domu w spodenkach przed kolano.

Minusy: – śmiech znajomych studentów – zawistne spojrzenia dresów bez/z mniejszym kołczanem prawilności – opryskliwe zachowanie ekspedientek w sklepach – zaczepianie przez klientów na rynku z pytaniami o ceny towarów – w razie afery – zagubienia/skrojenia – tracisz od razu cały ekwipunek.

Plusy: – zmieścisz tam telefon, klucze, portfel, dwa piwa, kelnerkę z ulubionego baru oraz ścieżkę (rowerową) – znajomych też możesz upchnąć, ale tylko w większych modelach – nikt z tobą nie zacznie, ani na osi, ani tym bardziej w centrum (poza tymi z większym kołczanem) – większość ludzi będzie ci schodzić z drogi – przestaniesz czuć w na niemal gołym ciele chłód wszystkich rzeczy pochowanych normalnie w kieszeniach krótkich spodenek – prawdopodobnie niczego nie zgubisz (o ile nie zgubisz całej „nerki”)

Werdykt? Krótko. Nie nasz.

BSfLkM6

Jeśli zależy ci na miejscu w ekwipunku – wrzucaj na plecy (ale lepiej na pas) swój kołczan prawilności. Jeśli stawiasz na uznanie w oczach studentów i szeroko pojęty styl – pchaj się z kieszeniami napchanymi do granic możliwości wszystkim gównem, które musisz taszczyć zawsze przy sobie. Wybór należy do ciebie.

Komentarze


Tagi: , , , , , ,



Back to Top ↑