Listopad miesiącem bez alkoholu? Wolne żarty!

Opublikowano Listopad 4, 2016 | przez ZP

3e3k40l94cyy4wrfkttx

Zatrważająco duża liczba znajomych bierze w listopadzie udział w wydarzeniu, którego nijak nie rozumiem. Mianowicie: zamierzają w tym miesiącu nie pić, a przynajmniej tak deklarują na fejsbuku. Alkoholicy, których znam i cenię od lat, nagle uznali, że przedostatni miesiąc roku nijak nie idzie im w parze z procentami. Patrzę i oczom nie wierzę.

W pierwszej chwili pomyślałem: a może to chrześcijanie, którzy zamierzają pościć w czasie Adwentu? Internet wyraźnie informuje mnie jednak, że ów rozpoczyna się dopiero 27 listopada. Ne znam więc ciągle odpowiedzi na frapujące pytanie: co nimi kierowało?

Rozumiem, że można odstawić kieliszek wiosną lub latem. Paradoksalnie, wtedy człowiek ma tyle innych uciech, że sączenie koktajlu może zejść na drugi plan. Spacery, rowery, jeziora – serio, jest co robić. Ale teraz?! W listopadzie?! Za oknem ciągle piździ, dzień jest krótszy niż azjatycki penis, zatem co innego robić, jeśli nie czytać książek i zapijać tę lekturę winem? Tego miesiąca nijak nie da się przetrwać na trzeźwo! Ta próba musi skończyć się depresją, i to raczej w okolicach 20.XI niż 30. W pierwszej chwili chciałem ją nazwać bohaterską, ale to słowo nie przechodzi mi przez palce, dziwna, niepotrzebna, nieuzasadniona – owszem, ale bohaterska? Jednak wcale a wcale.

Ale może chociaż uzasadniona? Może oni naprawdę uprawiają abstynencję w imię jakiegoś wyższego celu?

Zastanawiam się, czy odpowiedzi na moje rozważania nie powinienem szukać w słowie wigiling. Przychodzi grudzień to wiadomo: co i raz jest okazja, żeby wychylić kieliszek lub piętnaście. Wigilia z ludźmi z pracy, ze znajomymi ze studiów, z kolegami LO, z kumplami od piłki, z sąsiadami, z rodziną wreszcie, no po prostu usta ciągle zwilżane są procentami. Wizja takich uciech, owszem, jest kusząca, ale rozumiem, że może też wywołać przerażenie, które przerodzi się w abstynencję.

Z drugiej strony: żeby trwała aż miesiąc? Czy nie wystarczyłoby dać odpocząć wątrobie przez tydzień lub dwa? Strudzony piciem podczas jesiennej słoty organ doszedłby do siebie, a właściciel z czystym sumieniem mógłby zacząć go eksploatować wraz z nadejściem pierwszego dnia grudnia.

A że maraton trwałby najmarniej okrągły miesiąc, do 1 stycznia? Cóż, każdy kto przebiegł kiedyś 42 km i 195 wie, że to nie lada wysiłek, ale na mecie – mimo ogromnego zmęczenia – przeważnie mówi, że było warto podjąć tę karkołomną próbę…

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑