Mój kraj, moja duma. Polskie pociągi

Opublikowano Wrzesień 4, 2016 | przez lucky bastard

y87z6o26pf85714gie5w49y1ka7z28ub

Kojarzymy jeszcze czasy, gdy transport kolejowy uchodził za opcję dla desperatów. Składy pamiętające – na oko – czasy Bolesława Chrobrego, brud, smród, zimą zamarzające drzwi, latem wagon gotujący pasażerów. Jakby tego było mało, zdecydowanie za często słyszało się o jakichś makabrach dziejących się w nocnych pociągach: normalnie bez kałacha nie wsiadać. A teraz? Niebo a ziemia. Takie są fakty.

Oczywiście bardzo możliwe, że najczęściej przychodzi ci jeździć rozklekotanym składem. Oczywiście mogłeś się wytłuc i wygnieść w archaicznym pociągu za wszystkie czasy, oczywiście mogłeś przez opóźnienie się gdzieś boleśnie spóźnić. Ale też nie można przymykać oczu na następującą jakościową zmianę, a od razu o kilka półek w górę. Dalekobieżny kurs nowiutkim pociągiem, choćby z Intercity, potrafi być zwyczajnie przyjemny, a nie należy też do szczególnie drogich – kraj pokonać za parę dyszek. Jak masz laptopa, to się podłączysz, popracujesz lub pograsz, a przy tym masz również WIFI. Jasne, że to WIFI nie będzie śmigać w nieprawdopodobnym tempie, ale wystarczy, by sprawdzić to i owo, wystarczy do zwykłego surfowania. A WIFI nie jest wcale standardem na zachodzie, nawet w osławionych, stawianych za wzór TGV.

WARS? Kiedyś strach było tam cokolwiek kupić, a zresztą w pewnym momencie był regularnie wycinany. Teraz schludnie, czysto, bez cen z kosmosu, a i nie tylko z odgrzewaną starą bułą do wyboru. Można coś przegryźć, wsunąć przyzwoite śniadanie, napić się dobrej kawy. Na długiej trasie człowiek naprawdę nie jest już skazany na mortadelę spakowaną do torby.

Oczywiście nie jesteśmy i nie będziemy Japonią: największym problemem jest to, że pociągi są stosunkowo powolne. Takie są tory i co poradzisz. Ale jeśli chodzi o sam ich standard to nawet na trasach lokalnych potrafią być to cacka, również często wyposażone w WIFI, o klimie latem nie mówiąc, najbardziej odczuwalnej zmianie w porównaniu do czasów, gdy człowiek kisił się i upocił za pięciu nawet podczas krótkiego przejazdu.

Najlepsze w tym wszystkim natomiast to, że świetne pociągi robimy sami, nie musimy ich ściągać. Bydgoska PESA zyskuje coraz lepszą renomę na świecie, polskie pociągi jeżdżą już w kilkunastu krajach, a wszystko wskazuje na to, że to dopiero początek – w 2016 ich PESADart wyprodukowany właśnie dla Intercity wygrał prestiżową nagrodę w dziedzinie wzornictwa przemysłowego.

Czy za kilka lat będziemy wspominać ze śmiechem kolejowe koszmary sprzed lat? To możliwe. Jest wiele przesłanek by tak właśnie sądzić. Już dziś pociągi są coraz lepszą alternatywą dla długich tras samochodowych, szczególnie biorąc pod uwagę (nie)bezpieczeństwo na naszych drogach.

Komentarze




Back to Top ↑