Nie taki diabeł straszny, czyli kac jest super

Opublikowano Sierpień 18, 2014 | przez MB

kac2

W tekście „Jak przygotować się na nadejście kaca” mój serdeczny kolega redaktor Dżordż pisze, że kac po trzydziestce jest straszny i należy się go wystrzegać jak ognia. Na szczęście trzy dychy mam dopiero przed sobą, więc kac… nadal jest super. Pod warunkiem, że nie atakuje w pracy. W wolne dni jest jak powiew świeżego wiatru.

– „Nie mieszam, bo będę miał kaca.”

– „Zawsze idę z procentami w górę, żeby nie mieć kaca.”

– „Wolę nie pić szampana, bo po nim zawsze mam kaca.”

Bla, bla, bla… Kac to ukoronowanie świetnej zabawy i każdy powinien go mieć. Głowa nie boli z powodu zbyt dużej ilości wypitego alkoholu tylko od nadmiaru wrażeń, którym trzeba dać czas, by spokojnie opadły. Od ilości wypitego alkoholu zależy jedynie to jak długo ten proces potrwa. W każdym wypadku należy maksymalnie go wykorzystać i docenić drobne przyjemności, jakie ze sobą niesie.

kac

Np. poranna kac kupa. Ileż to szczęścia i jaka ulga. Z dużą dozą prawdopodobieństwa mogę założyć, że większość z was po dobrej bibie idzie (świadomie bądź nie) na kebaba. Wcześniej pewnie były jakieś chipsy, frytki, Mac. Po rannej wizycie w toalecie człowiek czuje się jak motylek, czysty, lekki i zwiewny.

Tak samo czuje się mózg osoby w stanie kaca. Po przebudzeniu we łbie po prostu tabula rasa! Nieskalany myślą umysł rodzi się na nowo. Nagle niedostępne wcześniej drzwi otwierają się, a ograniczenia nie istnieją. Wszystko dzieje się powoli, dlatego każdy żart jest przemyślany i trafiony w punkt, śmieszny. Bawią rzeczy, które wcześniej nie bawiły, tzw. rozkminy prowadzą tam gdzie chcą, przemyślenia snują się leniwie, ale tak naprawdę nic z tego nie wynika. Liczy się bycie. Tak działa tylko kac humor.

Antykacowa propaganda na pewno skutecznie zatuszowała fakt, że w trakcie kaca zmysły smaku, słuchu i dotyku stają się szczególnie wrażliwe. Mam tak, że każde jedzenie smakuje lepiej, że każdy wafelek jest tym najlepszym na świecie. Odpowiednio dobrana muzyka oddziałuje dwa razy bardziej, bo organizm jest w stanie agonalnym, świeża pościel nikomu nie przynosi więcej szczęścia niż konającemu.

Kac to również czas zdecydowanie większej empatii. Znacznie więcej rzeczy wówczas wzrusza. Los bezdomnych z okolicy, liczne niespełnione miłości, urwany kontakt z najbliższym przyjacielem.

Gdyby ktoś pytał, poimprezowy czas jak najbardziej powinno spędzać się w towarzystwie, z którym kilka godzin wcześniej się upijało. Najlepiej zamówić jakieś tłuste jedzenie na dowóz, podlać winkiem albo browarkiem, rozłożyć się w salonie i wspominać wieczór poprzedni. Na pewno znajdzie się ktoś, kto pamięta wszystko krok po kroku i pomoże poukładać brakujące puzzle. To także idealny moment na filmiki z kotami na YouTubie, przeglądanie Kwejka albo oglądanie komedii z Leslie Nielsenem. Takie wieczory jak żadne inne zbliżają do siebie grupę znajomych.

Mogą doprowadzić również do kolejnego udanego melanżu albo zabijania kaca metodą „klina klinem”.

Gdy jednak przychodzi nam kacować w pojedynkę, ten czas koniecznie trzeba przeleżeć. Organizm sam się zregeneruje, odpocznie, nabierze witalności i świeżości, by ze zdwojoną mocą wejść w kolejny tydzień.

Kac? Polecam każdemu.

Komentarze


Tagi: , , , , , ,



Back to Top ↑