Orgia u kiełbasek. Zmarnowany potencjał Sausage Party

Opublikowano Sierpień 29, 2016 | przez ZP

sausage-party-red-band-trailer

Uwielbiamy niewybredny humor. Żarty na granicy dobrego smaku, uderzające po jajach i walące bez żadnych zahamowań w stereotypy. Dlatego na film „Sausage Party” po obejrzeniu zwiastunu szliśmy pełni nadziei. Nadziei na to, że pod względem humoru będzie to animacja bez trzymanki, która hiperpoprawność wyrzuci do kosza jeszcze przed wymienieniem na początku całej obsady. A ta była naprawdę konkretna. Seth Rogen, Jonah Hill, James Franco, Edward Norton (genialny jako Sammy Bagel Jr). No i nasza zdecydowana faworytka – Salma Hayek.

Zwiastun rozbudził nasze nadzieje. Historia ożywionych produktów sklepowych, których marzeniem jest dostać się do czyjegoś domu, które pryska jednak, gdy okazuje się, że ludzie wcale nie mają zamiaru o nie dbać, a wolą odzierać ze skóry pana ziemniaka czy zjadać dzieci pani marchewki. Dodatkowo doprawiona szczyptą erotycznego pieprzu, który zawsze jest mile widziany. Miało być brutalnie, pikantnie i przede wszystkim – śmiesznie.

Wypełniona po brzegi sala kinowa to w przypadku takich filmów ogromna zaleta. Patrząc na sprawę badawczym okiem – duży przekrój osobowościowy, dzięki któremu choćby za pomocą natężenia śmiechu można stwierdzić, z jakiej klasy komedią mamy do czynienia.

Niestety, zamiast salw śmiechu, rozglądając się można było zobaczyć głównie zażenowanie. Czy to nastoletnia para obok nas, czy starsi panowie rząd wyżej, zdecydowanie częściej kiwali głową niż próbowali złapać oddech po kolejnym nachalnym nawiązaniu do seksu. Po Sethu Rogenie sterującym losami bohaterów z pozycji autora animacji spodziewaliśmy się dużo, dużo więcej.

Jasne, nie wszystko było w tym filmie złe. Wspomniany Norton jako nieśmiały acz perwersyjny bajgiel, Salma Hayek jako napalone taco czy guma do żucia stylizowana na Stephena Hawkinga – to były te detale sprawiające, że całość dało się oglądać i faktycznie, parę razy uśmiechnąć pod nosem, zamiast znów przewracać oczami, wysłuchując parówkowych zalotów i gróźb żelu intymnego na sterydach, który z całych sił pragnie się zemścić na jednym z wyrobów garmażeryjnych za nieodwracalne uszkodzenie jego aplikatora.

Niestety, twórcy chyba za bardzo chcieli rozpieprzyć na kawałki jakąkolwiek poprawność i co kilka minut udowadniać, dlaczego film umieszczono w kategorii 18+. W efekcie otrzymaliśmy kipiącą od sprośnych aluzji animację porno, w którym główne role odgrywają ciasne bułki i napalone kiełbaski.

Czyli zasadniczo – jak w większości pornosów.

Komentarze

Poziom humoru
Poziom zażenowania
Liczba aluzji do seksu
Edward Norton jako bajgiel

Podsumowanie: Zamiast salw śmiechu, rozglądając się po kinie można było zobaczyć głównie zażenowanie. Czy to nastoletnia para obok nas, czy starsi panowie rząd wyżej, zdecydowanie częściej kiwali głową niż próbowali złapać oddech po kolejnym nachalnym nawiązaniu do seksu. Po Sethu Rogenie sterującym losami bohaterów z pozycji autora animacji spodziewaliśmy się dużo, dużo więcej.

4


Ocena użytkowników: 2 (64 głosów)

Tagi: , , , ,



Back to Top ↑