Whisky, dym i szpiegowska afera, czyli Hoffman w wybitnej formie

Opublikowano Sierpień 11, 2014 | przez Dżordż

uid_e44a6c8bd5bf059613517eee0c43de2c1407474262967_width_633_play_0_pos_0_gs_0_height_355

 

Jeśli spodziewacie się po tym filmie rozpierduchy rodem z „Mission impossible” albo chociaż strzelanek w bondowskim stylu, zostańcie w domu. Jeżeli natomiast cenicie obrazy, w których ważniejsze od dynamicznej akcji są psychologiczne zapasy, „Bardzo poszukiwany człowiek” to dla was pozycja obowiązkowa.

Gdy usłyszałem, że zmarł, akurat piłem z kumplem whisky. Nie ukrywam, że śmierć Philipa Seymoura Hoffmana stała się dla nas pretekstem, aby zamiast po szklaneczce obalić całe 0,7 litra.  Rozpracowywaliśmy szkocką i wspominaliśmy jego doskonałe role. A tych akurat nie brakuje, ba, niemalże każda zagrana przez Amerykanina postać była perełką. Gość zachwycał widzów w „Idach marcowych”, „Radiu na fali”, „Hazardziście” i w wielu innych filmach.

W tej sytuacji zupełnie nie dziwi, że PSH dał czadu także i w „Bardzo poszukiwanym człowieku”. Mimo że na ekranie obok niego występują Rachel McAdams, Willem Dafoe czy Robin Wright, nowojorczyk „kradnie” im film. Grany przez niego Gunther Bachmann, czyli szef  antyterrorystycznej komórki, to człowiek pełen skrajności. Z jednej strony pijak, ale taki co to nigdy nie zaśpi do roboty. Z jednej strony facet bez serca, ale nie zdarza mu się mordować z zimną krwią.

Hofmann nie wykonuje na ekranie gwałtownych ruchów, nie krzyczy, a mimo to nie można oderwać od niego wzroku. Sceny, w których po prostu wali łychę w papierosowym dymie, otoczony dziesiątkami opasłych tomów, albo rozmawia ze swoimi informatorami, są hipnotyzujące.

Mniej znaczy więcej.

To znana fanom kina dewiza, którą PSH znakomicie potrafił wprowadzić w życie w każdym ze swoich filmów. I chyba właśnie dlatego miliony widzów go pokochały, chyba właśnie dlatego kobiety hurtowo chciały być jego nałożnicami, chociaż – nie oszukujmy się – Philipp nie należał do ligi przystojniaków.

Mistrzowska forma Hoffmana to jedno, ciekawie oddany klimat Hamburga w „Bardzo poszukiwanym człowieku” – drugie. Miasto, w którym toczy się akcja, jawi nam się tu głównie jako zimny, pozbawiony serca port, w którym wszyscy – nawet ludzie majętni – są nieszczęśliwi. Smutek jednych wynika z biedy, innych z braku miłości, kolejnych – z zagubienia, braku pomysłu na życie. Niesamowite jest to, że człowiek obserwuje to wszystko i w sumie to ma ochotę… pojechać do tego miejsca, w którym pojawił się tajemniczy Czeczen Issa. To właśnie wokół niego osnuta jest cała historia. Brudny, śmierdzący, biedny chłopak z tajemniczym listem budzi w Hamburgu uwagę wszystkich – od niemieckich szpiegów, przez amerykański wywiad, po organizacje wspomagające uchodźców.

Co takiego jest napisane na starym skrawku papieru? Czy Issa to niebezpieczny terrorysta, czy też po prostu sierota, który nie wie jak dalej żyć? Czy Bachmann dąży do jego wyeliminowania, czy też po prostu chce mu uratować skórę? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań poznacie podczas dwugodzinnego seansu, na który zdecydowanie warto się wybrać. Bo choć „Bardzo poszukiwany człowiek” to nie jest ekstraklasa pośród filmów szpiegowskich, spokojnie można stwierdzić, że trzyma przyzwoity poziom.

Komentarze

Hamburg - zimny port
Ostatnia główna rola Hoffmana
Psychologiczne napięcie
Dynamika akcji

Podsumowanie: "Bardzo poszukiwany człowiek" to kolejna udana ekranizacja powieści Johna Le Carre, a więc pisarza, którego światowe kino pokochało chyba równie mocno, co jego czytelnicy.

4


Ocena użytkowników: 3.1 (4 głosów)

Tagi: , , , , , , , ,



Back to Top ↑