Praktyczne porady Wyszło: jak efektownie wbić na imprezę?

Opublikowano Czerwiec 8, 2016 | przez MB

pimp 2

Prawda jest taka, że nie można mieć udanej imprezy bez dobrego wejścia. Wchodzisz jak cipa, wychodzisz jak cipa. Wchodzisz jak młody bóg, wychodzisz z trzema laskami u boku.

Dobre wejście to takie, po którym wszyscy wiedzą, czego mogą się po tobie spodziewać. Samce widzą, że w grupie pojawił się silny rywal, samice czują, że tego wieczoru żaden inny facet nie zrobi im tak dobrze jak ty. Żeby osiągnąć taki efekt, musisz popracować nad trzema rzeczami: stylem, przebojowością i sposobem chodzenia.

Styl

Choć mówią, że nie szata zdobi człowieka, wybierając się na imprezę nie bierz sobie tego powiedzenia głęboko do serca. Odstaw się. Wśród ludzi, szczególnie tych pijanych i napalonych, jest bowiem tak, że jak cię widzą, tak cię pieprzą. Załóż dobre ubrania albo zainwestuj w jeszcze lepsze, dobierz gustowne dodatki i drogie perfumy. Na koszulę załóż klasową marynarkę albo kurtkę, którą zaraz po przekroczeniu progu ostentacyjnie zdejmiesz i oddasz do szatni. Bardzo ważne są też buty, bo na nie dziewczyny zwracają szczególną uwagę. Kiedy wyhaczą cię przy wejściu, od razu zlustrują twoje obuwie. Zadbaj więc o to, żeby było nie tylko zajebiste, ale także wypucowane. Ładne i zadbane buty to prawdziwy magnes na piękne laski. Przez te kilkadziesiąt sekund, kiedy stoisz w drzwiach, płacisz za wjazd, wystawiasz rękę po pieczątkę, przekraczasz próg i rzucasz spojrzenie w kierunku sali, widzą cię w pełnej krasie i mają jak na widelcu. Nie spieprz tego obciachowym t-shirtem albo brudnymi New Balance’ami.   

Przebojowość

Pamiętaj, że na wejściu do klubu lub na domówkę masz wyglądać jak mokry sen studentek pierwszego roku. Taki gość powinien być pewny siebie, charyzmatyczny i od razu zawładnąć całą przestrzenią. Jeśli często pojawiasz się w tym samym miejscu, graj kartą stałego bywalca i wejdź jak do siebie. Przywitaj się z barmankami, uśmiechnij się do ochroniarza, sprawdź co dzieje się na parkiecie, zbij piątkę z DJ’em, szybko zamów drinka. Jeśli nie znasz lokalu, zachowuj się tak samo. Najważniejsze jest to, żebyś wbił jak po swoje. Zdecydowanie, bez większych ceregieli, z konkretnym zamiarem zabawienia się. Niepotrzebne jest prężenie muskułów i gładzenie żelu na włosach, najistotniejsze jest pozytywne nastawienie.  Chodzi o to, żeby już na starcie rozsiewać czar, rozpylać feromony i dawać sygnał, że nie masz oporów przed nowymi znajomościami. A gdybyś chciał zabłysnąć czymś extra, to na imprezę możesz przylecieć prywatnym helikopterem. Takie wejście zawsze jest efektowne.

Sposób chodzenia

Żeby jednak zaliczyć prawdziwe wejście smoka, nie możesz wejść byle jak. Jeśli na co dzień podczas spaceru zauważasz u siebie skłonności do powłóczenia nogami, gibania się na boki, niechlujnego machania rękami, krzywego stawiania stóp lub jeśli własny chód przypomina ci skecz Monty Pythona o Ministerstwie Głupich Kroków, to masz dwa wyjścia. Pierwsze – przed wyjściem na bibę zrób sobie przed lustrem półgodzinny trening. Wchodząc do klubu powinieneś sprawiać takie wrażenie, jakby nie obchodziło cię nic oprócz tego konkretnego wieczoru. Jakbyś już niejedno przeżył, niejedno piwo wypił, z niejedną spał i z niejednym się bił. Aby tak wyglądać twoje ruchy muszą być zdecydowane, regularne, w pełni skoordynowane, nawet lekko toporne. Trochę taki John Wayne. Drugie – pokraczność przekuj w swoją zaletę. Wyeksponuj ją, przerysuj albo doprowadź do perfekcji. Bądź luźny i nieprzewidywalny w ciele. Trochę taki Snoop Dogg.

Jeśli w ten sposób wbijesz na imprezę, nie będziesz miał sobie równych.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑