Seks pamiętnik Cebulaka – odcinek 1

Opublikowano Styczeń 22, 2013 | przez cebulak

Businessman Throwing his Money Around

Drogi gołodupcu, i Ty możesz poderwać laskę jak z teledysku. Wysoką, piersiastą, znakomicie ubraną, pachnącą jak milion dolarów.  To wbrew pozorom nie jest aż takie trudne.

Żeby zaliczać dziewczyny z gatunku tych, które wiją się wokół Jay’a-Z w teledyskach, potrzebne są tylko dwie rzeczy: wyobraźnia i dbałość o szczegóły. Oto poradnik jak dokonać niemożliwego. Jak spośród stu facetów w klubie ta ślicznotka ma wybrać właśnie Ciebie.

Przede wszystkim pamiętaj o jednym: musisz wyglądać na bogatszego niż jesteś. Żadnych t-shirtów z Cropp Town, żadnych spodni z kolekcji Big Stara sprzed trzech lat i tego typu rzeczy.  Musisz mieć ładną koszulę, najlepiej markową i nie za dużą o dwa rozmiary. Konik Ralpha Laurena, dyskretne CK Calvina Kleina czy specyficzne, metaliczne, kwadratowe guziki od Lagerfelda wysyłają obytej w klubowych realiach dziewczynie jasny sygnał: mam do czynienia z kimś, kto może posiadać hajs.

Dobrze, żebyś do tego miał na sobie odpowiednio dobrane jeansy i buty, które są CZYSTE. Moja przyjaciółka ex-modelka zawsze powtarza, że ma gdzieś w jakim obuwiu jest facet. Najważniejsze jest jedno: żeby było schludne.Odpowiednio wypastowane jeśli są to buty skórzane, lub lśniące bielą, wyprane jeżeli mowa np. o trampkach Lacoste’a.

Do tego wszystkiego potrzeba jeszcze dwóch rzeczy. Pierwszą jest zegarek, który powinien wyglądać na drogi. Mieć dużą, męską tarczę, najlepiej z metalową bransoletą, takie prezentują się w wieczornej poświacie efektowniej niż ciemne, skórzane.

Druga kwestia to… napój, którym raczysz się w klubie. W takim eleganckim POD ŻADNYM pozorem nie bierz piwa. Wyrachowane panny wiedzą, że browar kupują tylko biedacy.  Najlepiej kup drinka:  wódkę z red bullem, Cuba Libre lub coś równie klasycznego. Wtedy będziesz wyglądał na bogatego utracjusza. A o to w tym wszystkim chodzi: o stworzenie pozorów. O rozegranie partii pokera w taki sposób, żebyś ją wygrał, mimo że blefujesz. Blef jest tutaj wszystkim. Jest A i Z całej zabawy.

W porządku powie ktoś, dajecie tutaj rady, ale przecież trzeba mieć dużo hajsu, żeby się do nich zastosować. Nieprawda, nic bardziej mylnego. Porządną koszulę na wyprzedaży kupicie już za około 150-200 złotych. Spodnie podobnie. Za buty dacie trzy stówki, większym wydatkiem jest zegarek. Ale też bez przesady, za 600-1000 można już nabyć w drodze kupna, jak to mawiał Leopold Tyrmand, całkiem niezłego sikora, który będzie wyglądał na kilka razy droższego.

Z drinami też nie musicie szaleć.  Wystarczy kupić jednego za 25 zł co 2-3 h i powoli sączyć. To starczy, by w oczach tych wyrachowanych pseudogwiazdek wyglądać na kogoś poważnego.

Dobra, wygląd zewnętrzny mamy już za sobą, kwestia dbałości o szczegóły jest załatwiona. Teraz podstawa numer dwa: wyobraźnia. A konkretnie: musisz kłamać lasce jak z nut. Niech uwierzy, że oto stoi przed nią biznesman-wizjoner, pieprzony młody Rockefeller. Niech wydaje jej się, że seks z Tobą to będzie złapanie pana Boga za nogi, że zrobi to z kimś z absolutnego topu.

To wbrew pozorom nie jest takie trudne. Wymyśl sobie jakiś ciekawy, medialny zawód. Producent telewizyjny, potentat w branży farmaceutycznej, zdolny developer. Następnie poczytaj o nim, naucz się jak największej liczby szczegółów. Potem będziesz mógł nimi mimochodem rzucać jak z rękawa w trakcie rozmowy. Nawet jeśli nie będziesz super fachowy, na głupawą, podchmieloną dziewczynę z klubu powinno to starczyć.

Pozostaje jeszcze jedna kluczowa kwestia: gdzie skonsumować tak pięknie rozpoczętą znajomość. Wiadomo, jako gołodupiec nie dysponujesz mieszkaniem godnym biznesmana. W tej sytuacji proponuję Ci  dwa rozwiązania: zakręcić tak, żeby rozegrać ten mecz na wyjeździe. Znaleźć wymówkę w stylu, że u Ciebie jest remont, a chcesz jej pokazać mieszkanie w pełnej krasie, żeby było jej godne. Kobiety są próżne, kiedy usłyszą taki argument, nie powinny się spierać.

Może być też jednak tak, że twoja wybranka mieszka z koleżanką i nie bardzo chce, by współlokatorka uważała ją za kurewkę, która daje nocą poznanemu na imprezie gościowi. Wtedy pozostaje Ci opcja z tanim, ale ładnym hotelem. Takim, żeby kosztował maks 200 zł. Z doświadczenia wiem, że np. w Warszawie czy Gdańsku takowych nie brakuje, fajne promocje są na przykład w Ibisie. Hilton to to nie jest, ale wymagania dwudziestokilkuletniego dziewczęcia powinien spełnić.

 

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑