„Sekstaśma” – nudny i mało zabawny film o bzykaniu

Opublikowano Sierpień 3, 2014 | przez Gofrey

__b_8652eae86f38f335270abd32f48df772

W głowie niejakiego Dżordża rodziły się już naprawdę konkretnie wystrzelone pomysły, niektóre zawstydzały wynalazców, inne poetów, jeszcze kolejne szeroko pojętą opinię publiczną. Ten projekt był jednak wyjątkowo diaboliczny. Dżordż postanowił wysłać młode, katolskie, ultra-konserwatywne małżeństwo na film o małżeństwie starym, liberalnym i wyluzowanym, rżnącym się na każdym kroku i nagrywającym właśną sekstaśmę.

Taki jest zresztą tytuł: „Sekstaśma” i – zgodnie z nim – połowa filmu to bzykanie, a druga połowa – gadanie o bzykaniu. Wszystko z absolutnie nienachalną reklamą Apple’a. By mieć obraz tej nienachalności – nadgryzione jabłko pojawia się tu częściej niż na zdjęciach polityków po ruskim embargo.

Wiem, że nie jestem tutaj obiektywny. Wiem, że nie da się kompletnie oddzielić życia osobistego od oceny kinowej premiery z Cameron Diaz. Wiem, że pewnie niektórym ten film przypadnie do gustu, tak jak trafia do nich 95% komedii z seksem w tle wprost z Ameryki Północnej. Wiem, że wszystko z „i” przed nazwą jest modne i zapewne pięćset czterdzieści dwie pochwały w kierunku iPadów posiadaczom tychże mogą nie przeszkadzać. Ale ja, wychodząc z kina po tym seansie i trafiając do domu od razu na trzecią część „Ojca chrzestnego” miałem podobne odczucia, jak potykając się o mecz Piasta Gliwice tuż po obejrzeniu spotu z najlepszymi akcjami mistrzostw świata w Brazylii.

Film był tak słaby, że wciąż nie mogę się zdecydować od czego zacząć. Drewniane dialogi, które przywołują na myśl „Kac Wawę” i tamtejsze głębokie rozkminy o seksie? Sceny łóżkowe, które po pewnym czasie zaczynają przypominać żarty z forum gimnazjalistów? Zachwalanie kamery iPada, zachwalanie jego wytrzymałości, jego funkcji oraz magicznej „chmury”? Reklama youporna? Płytkie umoralnianie płynące z ust magnata pornografii? Ponowne pochwały dla kamery iPada?

W tym filmie NIC nie działa, tak jak powinno. Dowcipy wywołują wstyd, że ktoś zdecydował się w ogóle takie wyartykułować (choć przyznaję, może to tylko opinia pruderyjnego dewoty, którym bez dwóch zdań jestem). Fabuła – choć w teorii całkiem oryginalna, film o rodzinie i przełamywaniu nudy, w którym wszystko kręci się wokół seksu – tak naprawdę szybko staje się zbiorem nieśmiesznych gagów, leniwie pchających do przodu akcję, swoją drogą dość naiwną. Gra aktorska? Cameron Diaz w miarę daje radę, ale Jasona Segela znów ogląda się mniej więcej tak, jak występy przedszkolaków – trzymając kciuki, by udało mu się bez gaf dojechać do końca sceny.

Gdy dodamy, że każdy słaby element filmu przeplata w dodatku reklama Apple’a… Coś jak powoli zapominany serial z Brodzik „Kasia i Tomek”, tylko z pomnożoną ilością seksu i szczelnie poupychanymi lokowanymi produktami.

Pozostaje pytanie, czy film może ratować uroda Cameron Diaz, ale śmiem twierdzić, że – o zgrozo, jaka ironia biorąc pod uwage fabułę filmu! – w czasach Internetu kilkanaście złotych za kilkadziesiąt minut oglądania blond-aktorki to dość wysoka cena.

Komentarze

Cameron Diaz (wciąż)
Błyskotliwe dialogi
Śmieszne sceny
Wszystko poza Diaz

Podsumowanie: Żenada. Żałosna gra słów "fucking love you"/"love fucking you" doskonale recenzuje ten słabiutki film. Chciałoby się dopowiedzieć: "fucking disgrace".

1.8


Ocena użytkowników: 1.5 (12 głosów)

Tagi: , , , , , ,



Back to Top ↑