Smog nad Polską: to już nie zadyszka, to stan krytyczny

Opublikowano Styczeń 9, 2017 | przez ZP

87c376861057f365e5a63e72a5703ffe

Do tej pory dla większości z nas człowiek w masce ochronnej kojarzył się raczej z miejskimi molochami w Chinach, a nie z Warszawą czy Kielcami. Myśleliśmy sobie: jak trujecie, to wdychajcie. I nagle w ostatnich dniach zdziwienie. Okazało się, że my też nie żyjemy na zielonej polanie, a zwykłe oddychanie przed blokiem niczym nie różni się od wciągania papierosów. Bez filtra. Dziwimy się, chociaż nie powinniśmy. W końcu już od dawna nasz kraj należy do największych brudasów w Europie.

Co to jest smog?

Mówiąc obrazowo, to nic innego jak unosząca się nad miastami (ale nie tylko) szara czapa, w skład której wchodzi cała paleta wyjątkowo wrednych dla organizmu człowieka gazów i pyłów zawieszonych, m.in. PM10 i PM2,5. Główną przyczyną ich obecności w powietrzu jest tzw. niska emisja. To spaliny pochodzące przede wszystkim z kotłów i pieców na paliwa stałe. Szacuje się, że wspomniany pył PM10 – którego cząstki mają wielkość jednej piątej grubości ludzkiego włosa – w zdecydowanej większości ma źródło w kominach naszych domów. Kolejnymi winowajcami są przemysł i transport drogowy.
Niestety, według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), polskie miasta znajdują się w absolutnym topie najbardziej zanieczyszczonych krajów Europy. W ubiegłorocznym raporcie uznano nawet, że najgorszym pod tym względem miastem na kontynencie jest nasz Żywiec. W przypadku Polski na niechlubnym podium znalazły się jeszcze Pszczyna i Rybnik (wszystkie miasta z woj. śląskiego).

Co stało się w ostatnich dniach?

Główny Inspektorat Ochrony Środowiska poinformował, że od niedzieli w wielu miejscach zaobserwowano nawet kilkusetkrotne (!) przekroczenie norm szkodliwych pyłów w powietrzu. Sytuacja najgorzej wygląda w Warszawie, Wrocławiu, Krakowie i na Śląsku, ale w innych rejonach kraju stan powietrza też jest fatalny. Mieszkańcy autentycznie wystraszyli się, czego dowodem może być chociażby to, że prowadzona przez GIOŚ strona powietrze.gios.gov.pl padła, bo… serwery nie wytrzymały obciążenia.

Patryk Białas z Katowickiego Alarmu Smogowego: – Od wczoraj mamy zdecydowanie więcej telefonów. Przed chwilą byłem w Częstochowie i rozmawiałem z ludźmi w zasadzie przez całą drogę. W ciągu doby mam teraz kilkadziesiąt takich telefonów, gdzie wcześniej było najwyżej kilka. Mieszkańcy dzwonią, piszą SMS-y, e-maile. Mnóstwo tego. Pytają co robić, czy mogą wyjść z 6-miesięcznym dzieckiem na spacer, w jaki sposób zabezpieczyć się w mieszkaniu, interesują się filtrami, jakie są oczyszczacze powietrza. No i dopytują, co trzeba zrobić, kiedy ktoś chce wymienić kocioł, bo wie że ma beznadziejny i konieczna jest wymiana takiego „kopciucha”.

Co nam grozi?

Cóż, szacunki Komisji Europejskiej nie są dobre – rocznie z powodu zanieczyszczonego powietrza umiera w Polsce ponad 40 tys. ludzi. O czym warto pamiętać, zanim zechce się nam pójść na spacer? Pyły wdychane do płuc mogą powodować przeróżne reakcje, takie jak kaszel, poważne trudności z oddychaniem, mogą też zwiększyć ryzyko infekcji układu oddechowego czy jeszcze bardziej nasilić objawy zapalenia spojówek i astmy. Szczególnie groźny dla zdrowia jest jednak benzo(a)piren, który jest związkiem silnie rakotwórczym.

– Smog to tragedia, ponieważ te najdrobniejsze mikrocząstki swobodnie przechodzą do naszych płuc, dostają się do krwioobiegu. I niestety, według ostatnich badań, potrafią nawet „usiąść” w mózgu. Wdychanie tego to nieszczęście – mówi prof. Zbigniew Endler, ekolog z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. 

I dodaje: – Widziałem już dzisiaj na ulicach ludzi w maskach, ale nie może to być zwykła maseczka dentystyczna czy chirurgiczna. To musi być porządniejsza ochrona, które wyłapie groźne mikrocząstki. Wykorzystanie takich masek jest szczególnie istotne w dwóch miejscach: centrach miast, gdzie ruch samochodowy jest ogromny, a także na osiedlach domków jednorodzinnych, gdzie jak wiadomo w piecach pali się cuda.

Maska przeciwpyłowa może okazać się skuteczna (producenci mówią nawet o 99 proc.) tylko wtedy, kiedy zostanie dobrze dobrana. Trzeba wybrać taką, która jest wyposażona w filtry zatrzymujące wspomniane pyłki PM10 i PM2,5. Maska powinna posiadać warstwę włókniny z węglem aktywnym, dzięki czemu uchroni nas przed toksynami powstającymi na skutek spalania paliw. Średnia cena takiej maski z filtrem waha się od kilkudziesięciu do ponad 100 zł.

Jak ze smogiem walczy Polska…

W naszym kraju ekologia to modne słowo, ale przed nami jeszcze lata świetlne, żeby móc równać się pod tym względem z wieloma europejskimi państwami. Chociaż trzeba przyznać, że staramy się nadrabiać zaległości. W 2015 r. Sejm przyjął nowelizację prawa ochrony środowiska, dzięki czemu samorządy teoretycznie mają już realne narzędzie m.in. do eliminowania z miast i wsi najbardziej zdezelowanych i trujących urządzeń grzewczych. Problem w tym, że ustawa niczego samorządom nie nakazuje. Dlatego jedne uczciwie wzięły się do roboty np. przyznając mieszkańcom dotacje na demontaż pieców czy nawet określając klasę wykorzystywanych w lokalnym przemyśle kotłów, a inne jeszcze dorzucają się do smogu.
Spece z Polskiego Alarmu Smogowego wielokrotnie przypominali też o innym zaniedbaniu: w Polsce poziom alarmowania, czyli moment ogłaszania najwyższej gotowości, ustalony został na poziomie 300 ug/m3. Wysoko. Dla porównania we Włoszech jest to 75, Francji 80, Czechach, Szwajcarii i Węgrzech 100 (to tylko przykłady, takich państw jest więcej). Czyli kiedy mieszkańcy innych krajów słyszą alarm smogowy i mogą się ratować, my wciąż spokojnie, pełną piersią wdychamy tablicę Mendelejewa.

– W tej chwili w Polsce nie ma skutecznej polityki walki ze smogiem. Poza pięknymi słowami polityków, tak naprawdę nie ma żadnej myśli ekologicznej, bardziej idziemy na żywioł. Wiele krajów stara się z tym walczyć wprowadzając nowe regulacje, a my nie mamy odpowiedniej wizji. Czasami jest wręcz odwrotnie. Przykład: w ubiegłym roku sprowadziliśmy do kraju ponad 900 tys. starych samochodów – dodaje prof. Endler.

… a jak Europa?

Śmierdzący smog nad Europą ma w końcu zmniejszyć nowe prawo Unii Europejskiej, konkretnie nowelizacja dyrektywy o krajowych pułapach zanieczyszczeń (NEC), która jest przygotowywana od 2013 r. Plany są ambitne, bo zakładają, że do 2030 r. o połowę ma się zmniejszyć liczba zgonów spowodowanych zanieczyszczeniami powietrza. Porozumienie między krajami członkowskimi a Parlamentem Europejskim w sprawie limitów osiągnięto w połowie ubiegłego roku, ale efekty nie przyjdą od razu.

Kraje walczą więc ze smogiem też własnymi sposobami. Warto wspomnieć chociażby o wprowadzaniu w najbardziej zanieczyszczonych strefach miast ograniczeń wjazdu samochodów (m.in. Czechy, Austria, Francja, Wielka Brytania, kraje skandynawskie), dodatkowych opłatach za przejazd przez centra największych miast (m.in. we Włoszech, Szwecji i na Malcie), czy rozwijaniu systemu park&ride, czyli rozbudowie dużych parkingów na obrzeżach miast, gdzie można następnie sprawnie przesiąść się do komunikacji miejskiej. Część polskich miast oczywiście też idzie w tym kierunku, ale wciąż nieśmiało, dlatego w skali kraju to wciąż kropla w morzu. A raczej kłębek dymu w smogu…

RB

Komentarze


Tagi: , , , , ,



Back to Top ↑