Supermoce Stana Lee. W wieku 93 lat zdobywa rynek literacki

Opublikowano Czerwiec 30, 2016 | przez MB

stan lee

Człowiek, który stworzył m.in. Hulka, Iron Mana, Daredevila i Fantastyczną Czwórkę, nawet na emeryturze nie przestaje myśleć o superbohaterach. Nie dość, że regularnie występuje w epizodach marvelowskich filmów, to w dodatku pracuje nad cyklem powieści. Dwie części możecie już nawet przeczytać.

Będący zdrowo po dziewięćdziesiątce Stan Lee, legendarny rysownik, scenarzysta i producent, ani myśli, żeby położyć się, zamienić w pociesznego dziadka i odcinać kupony od swoich wielkich komiksowych projektów. Właśnie uruchomił rezerwowe zapasy swoich supermocy i zabrał się za tworzenie serii książek „Zodiak. Dziedzictwo”, czyli kolejnego po serialu „Stan Lee’s Lucky Man” trochę innego niż zdążyliśmy przywyknąć bohaterskiego przedsięwzięcia.

Jak zwykle Lee celuje w młodego odbiorcę i jak zwykle nadaje swojej postaci interesującą historię. Jego kolejnym herosem jest Steven, czternastoletni uczeń o mocy Tygrysa, jednego z dwunastu chińskich znaków zodiaków, którą zyskał oczywiście przypadkowo podczas wycieczki szkolnej do Chin. Zwiedzając muzeum podążył za jedną z podejrzanie zachowujących się przewodniczek i wszedł w strefę niedostępną dla odwiedzających. Zszedł po schodach i dotarł do podziemi muzeum. Zaraz potem stał się świadkiem tradycyjnego obrządku odprawianego przez sekretne stowarzyszenie Vanguard. Jego boss chciał w ten sposób wejść w posiadanie supermocy wszystkich dwunastu znaków, ale akurat napatoczył się Steven, który, stając się celem jednej z wiązek, rozpoczął swój żywot superbohatera. Od tego momentu jego misją stało się zwalczanie szkodliwej dla świata działalności Vanguard. Naturalnie nie będzie działał w pojedynkę. Lee dokooptował mu już superkolegów.

Mamy więc trochę młodocianych Avengersów, trochę Dr Strange’a, trochę z Indiany Jonesa i trochę z „Kodu Leonarda Da Vinci”. Wszystko to, czego potrzeba do stworzenia bestsellerowej literackiej serii dla młodzieży, po którą na pewno chętnie sięgnął także starsi czytelnicy wychowani na komiksach Marvela. Nazwisko jej autora jest wystarczającą rekomendacją.

Oprócz nazwiska Lee na okładkach znalazły się jeszcze dwa: Stuarta Moore’a oraz Andiego Tonga. Ten pierwszy wspiera żywą ikonę popkultury fabularnie i współtworząc kolejne wątki, ten drugi dostarcza swoich ilustracji, bo jednak w projekcie sygnowanym legendą światowego komiksu rysunków nie mogło zabraknąć. Wszyscy trzej przez kolejne części sagi „Zodiak. Dziedzictwo” będą inspirować się kanonem literatury fantastycznej i przetwarzać go przez własną, mocno odjechaną wyobraźnię.

W tym momencie na rynku dostępne są „Narodziny Mocy” oraz „Powrót Smoka”, które spotkały się z bardzo przychylnym odbiorem fanów oraz krytyków. W planach jest jednak o wiele więcej części i po którejś z nich seria ma eksplodować ogromną popularnością. W „Zodiaku” ma się też pojawić rekordowo dużo bohaterów. Oczywiście nie możemy się doczekać i podziwiamy hart ducha Pana Lee. Jego zapał jest godny podziwu, szczególnie że w okolicach premiery siódmego tomu słynny artysta może mieć już sto lat.

I tylu właśnie mu życzymy.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑