Wiktor Suworow przygotował kolejną perełkę

Opublikowano Luty 4, 2013 | przez kozak

589441Jeśli ktoś mnie pyta, jakiego autora lubię czytać najbardziej, odpowiadam – Wiktora Suworowa. Żadna ze znanych mi osób nie potrafi pisać z taką lekkością i swadą na tak poważne tematy. Co najważniejsze – pisze on cały czas. Możecie kupić najnowsze jego dzieło.

To było ze dwanaście albo trzynaście lat temu, jeszcze w klasie maturalnej. Zapytałem nauczyciela historii, profesora Dusiewicza, jaką książkę mi poleca. Odpowiedział: – Lodołamacz, Wiktor Suworow.

48 godzin później, po nie tyle przeczytaniu książki, ale po prostu jej pożarciu, spytałem: – A jeśli na egzaminie maturalnym dostanę pytanie o 1941 rok?

– To odpowiedz zgodnie z oficjalną wersją, nie z Suworowem. Profesor Kania ma inne spojrzenie na ten temat.

Wiktor Suworow tak naprawdę nie ma na imię Wiktor, ani na nazwisko Suworow. Nazywa się Władimir Rezun i jest byłym radzieckim żołnierzem, a później szpiegiem. Szpiegiem, który zbiegł z Genewy do Londynu i na którego zaocznie wydano wyrok śmierci. W Anglii – pod pseudonimem Suworow – zaczął publikować książki historyczne, w których w mistrzowski sposób zestawia niby znane powszechnie fakty, ale dzięki niebywałej zręczności w operowaniu nimi dochodzi do zupełnie innych wniosków. Zmienił historię II Wojny Światowej, historię ZSRR i Europy. Jeśli na kogoś hasło „książka historyczna” działa mniej więcej tak jak „obiad u cioci”, to niepotrzebnie: te książki są tak błyskotliwie napisane, każde zdanie ma tak wspaniale zachowany rytm, wszystko jest podane tak przystępnie i na takim luzie, że trudno się oderwać.

W posłowiu do najnowszej książki – „Matki Diabła” – Suworow napisał:

Po rosyjsku „Lodołamacz” nigdy się nie ukazał. Niektórzy wydawcy akceptowali książkę, a potem mówili, że trzeba zmienić styl. Bo jest jakiś nienaukowy. 

Odpowiadałem im, że nie chcę naukowego. Dla kogo piszemy książki? Słusznie – dla ludzi. Więc piszmy takim językiem, który jest dla naszych ludzi zrozumiały i bliski. Pisanie językiem naukowym nie wymaga wysiłku. Pisać językiem naukowym potrafi każdy profesor. Spróbujcie napisać tak, żeby było to ciekawe dla uczniów, gospodyń domowych, żołnierzy, oficerów, drwali i muzyków.

Zupełnie świadomie nie udowadniałem swojej teorii na płaszczyźnie akademickiej, nie dyskutowałem z naszymi wybitnymi i najmądrzejszymi. Pisałem tak, żeby moja myśl trafiła do jak największej liczby zwykłych ludzi. Niech oni później zadają przemądrzałym pytania i żądają odpowiedzi.

Suworow pisze niebywale. Ma umysł szpiega i osobowość gawędziarza. Jest mistrzem upraszczania rzeczy prostych. To jest facet, który nie zastanawia się, jak rozwiązać węzeł, tylko bierze nóż i go przecina. O ile w przeszłości skupiał się głównie na ZSRR z czasów Józefa Stalina, tak teraz wziął pod lupę Chruszczowa i kryzys kubański. Gdzieś w tle jest Gagarin i lot w kosmos, fantastyczna intryga z Olegiem Pieńkowskim (straconym w 1963 roku), jest bieda, szara codzienność Związku Radzieckiego, jest kryzys nuklearny, są fantastycznie oddane obrazki radzieckiej codzienności, jest złodziejstwo, hipokryzja i głupota.

Jeśli chcecie zaczynać swoją historię z Suworowem, to pewnie lepiej od czegoś innego – od „Akwarium”, od „Lodołamacza”, od „Kontroli”. Ale jeśli już tego autora znacie, to „Matka Diabła” niczym was nie rozczaruje. Fragment…

Mamy ogromny kraj. Granica jest zamknięta. Ucieczka prawie niemożliwa. Poza granicami rozciągają się podbite przez nas ziemie: Polska, Niemcy Wschodnie, Czechosłowacja, Węgry, Rumunia, Bułgaria. Tam wszystko było prawie jak u nas. Ale już dalej zaczęło się dziać coś niedobrego. Skandal, szczerze mówiąc. Dalej jest przeklęty kapitalizm. Ludzie żyli tam jakoś nie po ludzku. Niezależnie od tego, ile się tłumaczyło, że tam u nich wszystko jest złe, nasz nieuświadomiony lud tak i ciągnęło do tego, żeby prowadzić takie życie jak u nich. A do tego nie można dopuścić. Dlaczego? Dlatego, że jeśli życie będzie wyglądało jak u nich, to partia rządząca będzie rozliczana przez lud nie tylko ze zwycięstw i osiągnięć, ale również z błędów i przestępstw, z braku kiełbasy i sera, z kilometrowych kolejek. W wolnym kraju nikt na taką partię nie zagłosuje. I przywódcy pozostaną bez pracy.

Największe zmartwienie polegało na tym, że Związek Radziecki nie mógł długo współistnieć z normalnymi państwami, ponieważ planowa (czyli kierowana przez biurokratów) gospodarka nie może konkurować z gospodarką wolnych państw. Właśnie dlatego nie mogą długo prosperować dwa sąsiadujące ze sobą sklepy, gdzie w jednym jest czysto i schludnie, przystępne ceny, uprzejmi sprzedawcy, duży wybór towarów, a w drugim są puste półki, brud, karaluchy, awantury, chamski stosunek do klienta.

Właściciel drugiego sklepu ma dylemat: albo ogłosić bankructwo, albo puścić bogatszemu sąsiadowi „czerwonego kura”.

Właśnie dlatego Korea Północna nie może w perspektywie historycznej długo współistnieć z Koreą Południową, nie może utrzymywać z nią normalnych stosunków. Tam Koreańczycy i tu Koreańczycy. Tacy sami ludzie, ta sama historia, psychologia, zdolności. Ale Korea Południowa jest potęgą gospodarczą, a w Korei Północnej – sprawiedliwość, świetlane jutro i głodne dzisiaj. Jeżeli otworzą granicę, cały lud ucieknie z północy na południe. Dlatego granica jest zamknięta. Dlatego każdego, kto w Korei Północnej powie, że w Korei Południowej żyje się lepiej, wysyłają do obozu na reedukację.

Korea Południowa produkuje wspaniałe, zdumiewające samochody, telewizory i komputery, a Korea Północna buduje rakiety i bomby atomowe.

W takiej sytuacji znaleźli się również przywódcy Związku Radzieckiego: zasobów w nadmiarze, ziemi – ile dusza zapragnie, mieszkańcy utalentowani. Ale w sklepach kolejki po kiełbasę, produkowaną z jakichś podejrzanych składników.

I naród pyta: A dlaczego tak jest? Tych, którzy zadawali takie pytania, trzeba było szukać, znaleźć, uwięzić, reedukować.

Miał rację towarzysz Lenin: zwycięży albo jedno, albo drugie.

Albo przeklęci burżuje uwiodą i nakłonią cały nasz lud do takiego życia, jakie prowadzą sami. Albo my ich zdusimy i wówczas na całym świecie wszyscy będą żyć tak, jak u nas się żyje. Wtedy nie będzie dokąd uciekać. I nie będzie wzoru do porównania i naśladowania. Wówczas nie będzie do czego porównywać. Wszyscy będą wiedzieli, że inne życie po prostu nie istnieje.

 

Komentarze

Wartość historyczna
Wartość literacka
Wciąganie
Ogólna ocena

Podsumowanie: Gdyby historia potoczyła się inaczej i gdyby dwa mocarstwa zaczęły strzelać do siebie rakietami jądrowymi - mógłbyś tej książki nie przeczytać. Sprawdź, dlaczego w ogóle jesteś na świecie.

4.8

Diabelsko dobra


Ocena użytkowników: 3.3 (44 głosów)



Back to Top ↑