Wrzuć monetę, robot zrobi za ciebie meksykańską falę

Opublikowano Lipiec 31, 2014 | przez lucky bastard

10570293_10152583838169231_4273899459913321263_n

Ci Azjaci to jednak pomysłowe bestie. Jak już oni coś wymyślą, to klękajcie narody. Telewizory, telefony, samochody. No naprawdę, jeśli Azjata czegoś jeszcze nie zbudował albo nie wyprodukował, może poza Facebookiem i oscypkiem, znaczy, że najprawdopodobniej nie istnieje. Dawno już przywykliśmy, że przeróżne cywilizacyjne cuda, na przemian z bazarową tandetą, napływają do nas z tamtych rejonów świata, więc się nawet specjalnie nie zdziwiliśmy, kiedy przeczytaliśmy… Ach, co myśmy przeczytali!

Słyszeliśmy już o Koreańczykach (chociaż paradoksalnie to też praktyka stosowana w co bardziej szalonych miejscach w Europie), którzy zamiast żywych sympatyków sportu ustawiali na trybunach tekturowe makiety. Papierowe figurki, udające tłumy wiwatujących ludzi. Piękne makiety budynków – specjalnie na przyjazd jakiegoś VIP-a – przykrywające syfiastą elewację, malowanie trawy, żeby wyglądała na bardziej zieloną, to też już wszystko było. Generalnie udawanie fajniejszych niż jesteśmy to my już od dawna mamy opanowane do perfekcji. Ale… Właśnie, przejdźmy wreszcie do sedna sprawy. Co takiego wymyślili znów Koreańczycy?

Otóż Koreańczycy, konkretnie ci z miasta Daejeon, prowadzący baseballowy klub o wdzięcznej nazwie Hanwha Eagles, uznali, że pójdą o krok dalej. W ich mieście będzie można kibicować swoim ulubionym zawodników w sposób widzialny i słyszalny, a jednocześnie… bez wychodzenia z domu. Normalna bilokacja. Tak trochę jesteś, a naprawdę to cię nie ma. Niby kibicujesz, a w rzeczywistości siedzisz w domu na kanapie i popijasz drinka.

Azjaci wymyślili, że skoro roboty mogą za nich (za nas?) robić kapcie albo składać iPhony w fabrykach, to dlaczego miałyby nie podrygiwać na stadionach? Tak, roboty. W Daejon naszpikowane elektroniką mechanizmy, na pierwszy rzut oka całkiem przypominające ludzi, będą mogły śpiewać, dopingować, machać dłońmi, a nawet zrobić meksykańską robo-falę. Mieści wam się to w głowie? Użytkownik, który wykupi tę szaloną usługę, czyli de facto zapłaci za taki wirtualny bilet (sam zostanie w domu, a na stadionie uaktywni maszynę), będzie mógł nawet „załadować” swoją podobiznę, która później będzie wyświetlana przez robota.

uoXeoVE

Co to wszystko ma na celu? Po jaką cholerę komuś robot, który zastąpi go w kibicowaniu podczas meczu? Nas o zrozumienie tego fenomenu nie pytajcie. Szczerze to półgębkiem się z tego nabijamy, ale tak naprawdę przychodzi nam do głowy tylko zdanie „rany, co za chore czasy”. Aż wypadałoby się wznieść na wyżyny filozofii i zapytać: dokąd to wszystko zmierza? Po cholerę psuć i modyfikować coś, co człowiek już raz wymyślił i jest dobre?

A może po prostu trzeba się uśmiechnąć i wytłumaczyć sobie, że oni po prostu już tak mają. Byle ta fiksacja na punkcie technologii, przynajmniej w takim kształcie, nigdy do nas nie dotarła…

Komentarze


Tagi: , , , , , ,



Back to Top ↑