Wsparcie dla gwałciciela, pogarda dla pobitego

Opublikowano Listopad 6, 2014 | przez kozak

Zrzut ekranu 2014-11-06 o 14.18.59

W każdym kraju zdarzają się głupi lub po prostu nieprzygotowani do pracy policjanci. To stresująca robota, człowiek może stracić nad sobą kontrolę (chociaż nie powinien), czasami ma gorszy dzień i coś w nim pęka: bierze pałkę i wali na oślep. Nie powinno tak być, ale to się zdarza i żadne procedury temu nie zapobiegną.

Procedury służą do tego, by takie osoby – które tracą nad sobą kontrolę – zwalniać z pracy.

Pod nocnym klubem pobito posła. Pal licho, że poseł – to w zasadzie bez znaczenia. Ot, pobito człowieka. Na nagraniu dokładnie widać bestialską interwencję jakiegoś babska, zupełnie nieprzygotowanego do wykonywania obowiązków, nieprzeszkolonego, wściekłego i niewyżytego. Całe zajście nie byłoby specjalnie godne uwagi, gdyby wiązało się z oczywistymi konsekwencjami: zwolnieniem ze służby sado-policjantki. Przed kamerami powinien stanąć rzecznik policji i powiedzieć: – Bardzo nam przykro z powodu zachowania funkcjonariuszki. Została zwolniona i postawimy jej zarzuty przekroczenia uprawnień i pobicia.

Ale nie w Polsce. Tutaj przed kamery wychodzi policyjny watażka i mówi: – Bardzo dobra interwencja! Wszystkie zachowania uzasadnione!

Ludzie mają oczy i widzą: niewyżyte babsko leje człowieka pałką, jakby właśnie ubijało mięso na kotleta. A watażka na to: – Brawo, tak trzeba było, sytuacja do tego zmusiła!

I to jest w tej całej sprawie rzeczywisty skandal. To, że państwo chroni przestępców w mundurach, że policyjny watażka bez mrugnięcia okiem opowiada te swoje dyrdymały i czuje się – wraz z kumplami z bandy – całkowicie nietykalny i ponad prawem. Tu jest problem. Polacy nigdy nie będą ufać policji, a tych, którzy z nią współpracują – co przecież w cywilizowanych krajach jest normą – będą postrzegać jako konfidentów, jeśli funkcjonariusze będą po prostu kolejną, tyle że zalegalizowaną bojówką, której wszystko wolno. Policja u wielu osób wywołuje strach, grozę, a nie poczucie bezpieczeństwa. I to wcale nie u przestępców, ale u ludzi, którzy doświadczyli, na jak dużo ta kasta może sobie pozwolić i że nie ma takich czynów, które przez przełożonych zostaną uznane za naganne. Chyba że – a to pech – ktoś coś nagra komórką. Jak ten chłopaczek w Szczecinku, skatowany przez straż miejską.

Mieliśmy bardzo ciekawe dni. Okazało się, że państwo polskie chroni dziada ściganego za zgwałcenie w dupę 13-latki, tylko dlatego, że ów dziad nakręcił kilka filmów (oddajmy mu, że nie były to filmy pedofilskie). Dziecięcy gwałciciel spotyka się też z wielką wyrozumiałością ze strony głównych mediów oraz tzw. autorytetów moralnych. Okazuje się, że wycierpiał już swoje, bo przecież to całe jego uciekanie przed sprawiedliwością było udręką. „Poniósł konsekwencje” – ogłosiła Monika Olejnik, a idąc tym tropem można uznać, że „Słowik” w czasie ukrywania się pod palmami  w Hiszpanii właśnie ponosił konsekwencje kierowania grupą przestępczą.

– To reżyser, a nie ksiądz – oznajmiła Olejnik i jak wieść gminna niesie po tym wyznaniu pedofile tłumnie zaczęli zapisywać się do łódzkiej filmówki.

Mamy najgłupsze i najbardziej zakłamane „elity” dziennikarskie – i od razu zaznaczę, że po obu stronach barykady. Bo barykada istnieje. Nie liczy się rozsądek i prawda, tylko obóz, do którego wraz z kumplami z pracy należysz. Więc i ci z prawa, i ci z lewa są dokładnie tacy sami, bronią swoich, nawet jeśli wymaga to wyzbycia się resztek przyzwoitości.

W sprawie tak oczywistej jak dziecięcy gwałciciel i tak oczywistej jak pobicie człowieka pod dyskoteką (co zarejestrowały kamery) mamy klarowny podział, wyznaczony przez polityków. Media koalicyjne bronią pedo-reżysera i pokpiwają z pobitego posła, a media opozycyjne – na odwrót. Przez głowę przeszła mi nawet szalona myśl: ciekawe jak potoczyłyby się losy Polańskiego i Wiplera i co na ich temat by mówiono w TVN i pisano w „Gazecie Wyborczej”, gdyby to Polański dostał łomot od chorej na wściekliznę policjantki, a Wipler zgwałcił 13-latkę (w dupę). Ciekawe, czy skończyliby tak samo, czyli czy ten pierwszy byłby wyszydzany na każdym kroku i pomawiany, a ten drugi chroniony przez państwo, byle tylko nie poniósł konsekwencji. Czy takie same teksty o Wiplerze napisałaby Olejnik albo Środa? Czy to samo o Polańskim powiedziałby minister Sienkiewicz?

Państwo niewiele warte, wspierane przez niewiele warte media. Idą pod ręką, ogłupiają ludzi, wspólnie wygrywają wybory, działkują się reklamami z państwowych spółek. Gdyby to np. wspomniana Monika Olejnik dostała tyle razy pałką od policjantki, to ta policjantka już by nie pracowała, a komendant policji do studia TVN przyszedłby z bukietem kwiatów. Ale dostał tylko poseł opozycji, więc dobrze mu tak. Powiemy: to on napadł! Powiemy to sto razy, aż wszyscy zapamiętają. To on napadł!

– Słuchajcie, mam prośbę. Podjedźcie na moment z kamerą, mój asystent wyjdzie, opowie, że to Wipler kopał, a wy mu zamażecie twarz, w porządku? Tylko zamażcie, żeby nie było wpadki.

I będzie żyło się lepiej. Albo raczej: tak samo dobrze, jak do tej pory. Wszystko przecież już ustalono: jak podzielimy budżety spółek państwowych, jakie sondaże pokażemy ludziom, by wmówić im, że stracą głos, jeśli nie zagłosują na PO, kto może gwałcić dzieci i kogo można bić bez konsekwencji.

KRZYSZTOF STANOWSKI

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑