Zabiegany (2): morderczy trening na greckiej wyspie

Opublikowano Sierpień 2, 2014 | przez Dżordż

Duncan_Running_In_Greece

Autobus z naprzeciwka już kilka chwil temu powinien zjechać bliżej środka drogi, by spokojnie mnie wyminąć. Nie robi tego, więc jestem zaniepokojony. Patrzę na kierowcę i widzę, że facet mnie nie dostrzega. Leniwie pije kawę z termosu i rozgląda się po okolicy. Nie chce zginąć przez jego nieuwagę, toteż szybko skaczę do rowu. Uff, udało się uniknąć zderzenia, mogę biec dalej!

By chwilę odpocząć od dużego miasta, udałem się na sympatyczną grecką wyspę Thassos. Osiem dni relaksu w słońcu nie oznacza jednak dla biegacza przerwy od treningów, szczególnie, że 24 sierpnia człowiek chce przebiec połówkę, a we wrześniu i październiku ma zamiar zaliczyć maratony.Mając tak napięty grafik, trzeba zmusić się do ćwiczeń nawet na urlopie.

Na Thassos bieganie nie jest łatwą sprawą, z kilku powodów. Ten najważniejszy: na wyspie nie ma chodników, a drogi są dosyć wąskie, co w połączeniu z luźnym podejściem Greków do życia sprawia, że podczas biegu trzeba być wyjątkowo skoncentrowanym, aby móc szybko reagować na wydarzenia na drodze, tak jak to było ze wspomnianym kierowcą autobusu.Zresztą nie tylko on prowadził swój pojazd „nieprzytomny”. Kilka razy natrafiłem na gagatków, którzy jechali autem i jednocześnie… bawili się swoimi telefonami. Wyjątkowe kretyństwo, jak dla mnie porównywalne do prowadzenia po pijaku.

Ci goście naprawdę nie wiedzieli co się dzieje wokół, dobrze, że spotykałem ich na nieco szerszym odcinku, na którym było pobocze. Tymże często spacerują lokalsi, którzy patrzą na biegacza jak na kompletnego wariata. Dwie osoby, które mnie mijały, stukały się w czoło. Trochę ich rozumiem, w końcu temperatura na wyspie bywa taka, że męczące jest chodzenie, o joggingu nie wspominając.

Przyznam wam, że bieg w 35-38 stopniach to jakiś zupełnie inny poziom. Po kilku minutach treningu człowiek jest tak spocony, jakby zrobił ze 20 km. Jedynym ratunkiem przed śmiercią z przegrzania jest woda, którą trzeba pić regularnie, małymi łykami. Należy też cały czas się nią polewać. H2O zużywa się tu w ilości 0,5 L na 20-30 minut, dlatego na trening trzeba wybiegać z plecakiem, w którym leżą zapasowe butelki. Taki bagaż naturalnie potęguje uczucie zmęczenia.

Podczas treningu człowiek czuje też obrzydzenie. Na drodze co jakieś 500 m natrafia się na resztki rozjechanych kotów i ptaków. Śmierdzą niebywale, podobnie jak okoliczne pola, przesiąknięte nawozem. Żeby jakoś przetrwać trening w tych warunkach, trzeba jak najwięcej oddychać ustami.

A propos – w trakcie trzech biegowych wypraw ze dwa razy szeroko rozdziawiłem ze zdziwienia buzię. Działo się to wtedy, gdy naprzeciwko mnie stawały potężne, warczące psy. Gospodarze przydrożnych domów, najwyraźniej typowi mający wszystko gdzieś Grecy, zapominali zamykać bramy, skutkiem czego ich ulubieńcy przekraczali granicę działek w poszukiwaniu ofiar. Na szczęście żaden z czworonogów mnie nie zaatakował, inaczej niż właściciel jednego z popularnych tu pick-upów. Facet wyjeżdżał akurat z prostopadłej, małej dróżki i chciał wbić się na główną drogę z impetem, jednak nie mógł, ponieważ akurat po niej biegłem. Skutkiem czego zahamował tak gwałtownie, że mało nie przypieprzył łbem w kierownicę. Oczywiście uznał, iż to moja wina, dlatego poczęstował mnie stekiem wyzwisk.

Żeby jednak nie było, że Grecy tylko obrażają biegaczy i się z nich śmieją – trzykrotnie zdarzyło się, że kierowcy do mnie machali lub trąbili. Raz nawet ktoś zatrzymał się i spytał, czy nie chcę się napić wody. Podziękowałem i powiedziałem, że mam sporo swojej. Niegazowaną konsumuję na Thassos litrami, inaczej niż alkohol. Człowiek chciałby sobie spokojnie podrinkować, ale nie za bardzo może, treningi ograniczają tindę. Ale może to i lepiej? Przynajmniej jako jeden z niewielu Polaków wrócę z urlopu szczuplejszy o 1-2 kilo, a nie grubszy o pięć.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑